Założę się, że będąc dzieckiem, każdy - i to zapewne nie raz - odwiedził przybytek potocznie zwany wesołym miasteczkiem. Te kilka baraków rozstawionych na krzyż, mimo iż tak dalekie od zachodnich standardów lunaparku, dostarczało wspaniałych przeżyć niejednemu amatorowi mocniejszych wrażeń. Na pewno jednak wśród setek miłych, sympatycznych chwil znalazło się kilka takich, o których jak najszybciej chcieliśmy zapomnieć. Brak kasy, czasu, czy też kilku latek (nie wszędzie przecież wpuszczą siedmioletnie szkraby) to czynniki, które potrafią zdołować nawet największego optymistę. A jakby to było mieć swój własny wymarzony park rozrywki, pełen atrakcji i nieprzerwanej zabawy. Niewykonalne? Błąd – przynajmniej część z tych marzeń spełnić można, a to za sprawą RollerCoaster Tycoon 3. Tak, dobrze widzicie - trzecia część tej legendarnej już gry ukazała się całkiem niedawno i z miejsca stała się absolutnym hitem. Osiem milionów sprzedanych egzemplarzy w okresie niewiele przekraczającym jeden miesiąc mówi samo za siebie.
Sens gry nadal pozostał ten sam – w dużym skrócie chodzi o wybudowanie, a następnie zarządzanie najbardziej wypasionym parkiem rozrywki, jaki tylko widziały ludzkie oczy. Żeby jednak nie było ani za nudno, ani za łatwo, autorzy udostępnili nam aż cztery tryby rozgrywki, z którymi możemy zmagać się przycinając w RollerCoaster Tycoon 3. Pierwszym z nich, może nie tak wymagającym, ale na pewno bardzo przydatnym, jest tryb samouczka. Po odpaleniu go, spośród kilku zagadnień takich jak: finanse, kontrola kamery, czy też podstawy marketingu, możemy wybrać te, o których nie mamy zielonego pojęcia, lub też takie, które chcielibyśmy jeszcze nieco przećwiczyć i przystąpić do ich maglowania. Jest to całkiem pożyteczne, gdyż wielu nieopierzonych graczy rzuconych w szerokie odmęty gry skończyłoby zapewne marnie, gdyby nie możliwość wcześniejszego dokształcenia się.
Gdy już uznamy, że potrafimy dostatecznie dużo, możemy wziąć się w końcu za właściwą rozgrywkę, czyli tryb kariery. W jego skład wchodzi kilkanaście przygotowanych przez autorów scenariuszy (różniących się od siebie tematyką oraz poziomem trudności), z którymi musimy się zmierzyć. Nie jest to zadanie łatwe, gdyż końcowe misje są naprawdę wymagające, jednak jak mówi stare przysłowie: „trening czyni mistrza” i po odpowiedniej dawce praktyki da radę ukończyć nawet te „najgorsze”. Kiedy już uporamy się z całą kampanią, pozostaje nam jeszcze tryb wolnej gry (natychmiastowy dostęp do wszystkich atrakcji oraz unlimited money), a także dowolnego scenariusza, gdzie przyciąć można we własnoręcznie wykreowany lub zassany z netu lunapark. Ponadto gra została zaopatrzona w całkiem sensownie wykonany edytor, dający możliwość chwilowego wcielenia się w Stwórcę. Możemy w nim projektować własne scenariusze (w tym także parki tematyczne wraz z setkami gotowych do wykorzystania obiektów), rollercoaster’y (mnogość detali oraz wszelakich wskaźników), budynki, a nawet odwiedzających nasz park ludzi (sic!). Krótko mówiąc, na brak alternatyw nie ma co narzekać.
Również grywalność porównywalna jest z tym, co oferowały nam poprzednie odsłony serii. Nadal bawimy się wyśmienicie, a w dużej mierze spowodowane jest to kilkoma nowościami, które wprowadza RCT 3. Najbardziej widoczną i chyba najważniejszą zmianą jest przeniesienie świata gry (wreszcie) w trzeci wymiar. Produkcja „jedzie” na zupełnie nowym, całkiem przyzwoitym silniku graficznym, oferującym pełne 3D. Rozwiązanie to tchnęło w nią zupełnie nowego ducha i pozwoliło m.in. na wprowadzenie trybu FPP, w którym to możemy odbyć przejażdżkę dowolnie wybranym rollercoaster’em, jaki tylko znajdziemy w naszym parku. Nie dość, że frajdę mamy przednią, to jeszcze gra w końcu wygląda tak jak powinna i niczym nie odbiega od dzisiejszych standardów. Ba, w pewnym sensie nawet je wytycza.
Następny w kolejności do obróbki był interfejs, który zaprojektowano niemal od podstaw. Wszystkim przyzwyczajonym do poprzedniego będzie się z początku trudno w tym wszystkim połapać, ale jeśli skumamy bazę okaże się, że wcale nie jest tak źle. To co podoba mi się w nowej odsłonie, to bezproblemowy dostęp (jedno, maksymalnie dwa kliknięcia) do wszelakich statystyk i tabelek, tak ważnych w tycoonach. Krokiem naprzód jest również wprowadzenie cyklu dobowego – dzień i noc od tej pory będą stanowiły ważny element naszej rozgrywki - a także sztucznych ogni jako wabika dla zwiedzających (możemy nawet przygotowywać całe ich sekwencje z synchronizacją czasową). Może bajer mniej przydatny, ale na pewno efektowny. Pewnym novum jest jeszcze to, że teraz sami możemy decydować, co ludzie spożywać będą w naszym parku (niemal każdy posiłek składa się z kilku składników, których ilość dowolnie ustalamy), oraz wprowadzenie koligacji rodzinnych (standardowo dzieciaki naciągają starych na wszystko, na co tylko się da). Aha, byłbym zapomniał - jak we wszelakich dodatkach czy sequelach autorzy dorzucili nam jeszcze w prezencie dziesiątki zupełnie nowych, unikalnych atrakcji (np. impreza karaoke czy inscenizacja Dzikiego Zachodu), sklepów, a także obiektów typu ławki czy drzewa. Nie ma tu sensu tego wszystkiego wyliczać, bo szkoda i miejsca, i czasu, wierzcie także dlatego, że ogrom możliwości Roller Coaster Tycoon 3 powali Was na łopatki.
Co do oprawy graficznej, to o nowym silniku już napisałem - sprawuje się on naprawdę świetnie, choć niestety wymagania sprzętowe w porównaniu z dwiema poprzednimi odsłonami drastycznie poszły w górę, ale cóż, taka jest cena jakości. Świat gry w obecnej formie wygląda bardzo okazale. Jest pełen „żywych” kolorów, detali, a sposób w jaki odwzorowano taflę wody jest po prostu fenomenalny. Podobnie wygląda gra świateł - przejście między poszczególnymi porami dnia nie jest zauważalne jedynie dzięki odpowiedniej ikonce na górze ekranu, to wszystko dzieje się na naszych oczach. Cienie wydłużają się (względnie skracają), niebo zmienia swój kolor, a słoneczny blask stopniowo zastępowany jest światłem rzucanym przez jaśniejące w obłokach gwiazdy. Wszystko to odbywa się w sposób płynny, a zarazem tak szczegółowy, że aż miło popatrzeć.
Niemal równie wysoki poziom prezentuje oprawa audio. Zarówno muzyka, jak i efekty dźwiękowe doskonale pasują do unikalnego świata gry, czyniąc rozgrywkę jeszcze przyjemniejszą. A gdyby nawet komuś ścieżka muzyczna wydała się zbyt nużąca zawsze może ją podmienić na kilka własnych kawałków po prostu zgrywając je do odpowiedniego folderu. Jedyne co nie do końca spodobało mi się w udźwiękowieniu RCT3, to odgłosy jakie wydaje odwiedzająca nasz lunapark rzesza (niemal najmniejsza zmiana czy modyfikacja wywołuje jakąś reakcję u zwiedzających). Trochę trudno to sprecyzować, ale czasami dany okrzyk nijak nie pasuje do sytuacji.
Jednak nawet mimo tych kilku drobnych niedociągnięć Roller Coaster Tycoon 3 z godnością reprezentuje markę RCT. Jest to gra niezwykle udana, posiadająca urzekający klimat oraz bardzo wysoką grywalność, no i świetną oprawę wizualną, w końcu godną miana grafiki XXI wieku.
wtorek, 29 lipca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz